|
KapitanOwsianka - 2008-01-05, 22:49 Słyszałaś? Podobno próbowała się otruć... Taak... To właśnie najlepsze, prywatne liceum w Kalifornii. Uwierzysz? Ci wszyscy ludzie uważani są za śmietankę towarzyską i przyszłość Stanów. Widzisz ją? Zaliczyła już połowę szkolnej drużyny footballowej. A tego gościa. Na ostatniej imprezie upił się i pobił chłopaczka, który robił mu pracę domową, bo dostał czwórkę. Chłopak wylądował w szpitalu. Tamten gość? Po raz trzeci w tym roku rozbił samochód ojca. A ona... To prawdziwy ideał kobiety. Kocham ją od podstawówki. ![]() Derriuz - 2008-01-08, 21:36 Na parking wtoczył się leniwie Camaro. Mimo tempa warczało drapieżnie na wszelkich przechodniów. Chłopak w środku ziewnął i wyszedł z samochodu, zamykając drzwi i, jak zwykle, rozejrzał się uważnie i postał chwilę, opierając się o swoją maszyną, nim zaczęły się zajęcia. KapitanOwsianka - 2008-01-08, 21:39 Zajęcia nie miały się zacząć. Dzisiaj był wielki dzień: rozpoczęcie roku. Miała być tylko krótka pogadanka o tym jaka to odpowiedzialność ciąży na ludziach uczących się tutaj i jakie brzemię historii spoczywa na barkach przyszłych absolwentów. O tym jak wiele wspaniałych osób się tutaj uczyło i jaką wielką daje szansę. Max opalał się, znaczy wystawiał twarz na słońce, tym razem bez okularów. Siedział na kamiennej ławeczce pośród traw. Na około nie było nikogo. Wszyscy najpewniej tłoczyli się w miejscu, gdzie miała odbyć sie cała pogadanka. Derriuz - 2008-01-08, 21:46 Ach, no tak, rozpoczęcie roku. A już mu się spieszyło na pierwsze lekcje. Zachichotał w duchu. I tak na dłuższą metę niewiele go to obchodziło. Tak, czy inaczej, gdy wypatrzył Maxa podszedł do niego powolnym krokiem, rozglądając się co jakiś czas na bok. Skinął ku niemu lekko głową. Jak zwykle oszczędzał słowa na lepsze okazje, które nigdy nie nadchodziły. KapitanOwsianka - 2008-01-08, 21:49 Max nie zauważał go. Miał zamknięte oczy i rozkoszował się promieniami słonecznymi. Dopiero kiedy cień Dave'a przysłonił mu słońce spojrzał otworzył jedno oko. Chillman! Witaj brachu... Czyli jednak się dostałeś do tej budy... uśmiechnął się przyjacielsko Tam odbywa się uroczystość. wskazał ruchem głowy miejsce. Derriuz - 2008-01-08, 21:55 Uśmiechnął się lekko, skinął głową i przeniósł wzrok na miejsce, które mu wskazał. Przyglądał mu się chwilę z niesmakiem. - Zauważą, jeśli mnie nie będzie na niej? Zawsze mogę potem dołączyć do nich w salach... Czy co. KapitanOwsianka - 2008-01-08, 21:57 Max uśmiechnął się i pokiwał głową. Myślałem, że Ci na tym zależy. Wybrałeś już przedmioty? nagle jakby sobie coś przypomniał i skrzywił się Chillman... Mógłbyś się lekko przesunąć, przysłaniasz mi słońce. Derriuz - 2008-01-08, 22:15 Kiwnął głową, nie wiadomo czy w odpowiedzi na "przedmioty", czy na wzmiankę o przysłanianiu słońca. Cofnął się mimo wszystko o krok i znów wzrok przeniósł na miejsce, gdzie ma się zacząć. - No dobra... Niech mają, poświęcę się - jeden kącik jego ust uniósł się do góry, w reakcji na jego własną wypowiedź, o diabli wiedzą jakim sensie. Dla niego to było pożegnanie, toteż od razu, bez zbędnych ceregieli, udał się tam, gdzie się go spodziewano. Jego i wielu innych uczniów. KapitanOwsianka - 2008-01-08, 22:20 Idź! Nawiążesz nowe znajomości. Może znajdziesz mi jakąś pierwszaczkę. powiedział z uśmiechem i znowu "przysnął", delektując się słońcem. Podciągnął jedną nogę i oparł ją na siedzisku ławki i zamarł w pozycji lansera. Chillman za to powędrował przez dziedziniec, na coś w rodzaju trawnika ważnych spotkań. Tutaj ponoć mięli się zbierać ludzie podczas ewakuacji i tutaj zazwyczaj odbywały się różne uroczystości. Teraz stało tutaj kilkadziesiąt krzeseł, w większości zajętych, ale głównie przez pierwszoroczniaków. Dr. Kim, która była dyrektorką właśnie kończyła swoją górnolotną wypowiedź. O tematyce podobnej do założeń Dave'a. Derriuz - 2008-01-08, 22:34 Dave po cichu zajął miejsce pierwsze z brzegu i rozejrzał się po twarzach najbliższych sąsiadów, po czym... Po czym zaczął udawać, że słucha o czym ona mówi, jednak co chwila zerkał na swój zegarek. KapitanOwsianka - 2008-01-08, 22:45 Na około niego był cały wachlarz emocji. Od totalnego wręcz znudzenia i degrengolady aż do skrajnego podniecenia graniczącego ze szczytowaniem. Najbliżej Dave'a siedziała blondynka o kręconych oczach i wielkich, jakby zagubionych oczach. Wpatrywała się chyba z niedowierzaniem w Dr Kim, która właśnie skończyła swoją wypowiedź słowami: Życzę wam zatem udanego roku. Dziewczyna spojrzała wreszcie na Dave'a kręcąc głową Pfu... Ale zadęcie... mruknęła. Przed Chillmanem siedział jakiś chłopak, ale szybko wstał i wraz z grupką nowo poznanych lamerów zmył się w kierunku dziedzińca. Derriuz - 2008-01-09, 09:45 Dave, którego gra aktorska nie była dobra, jeśli chodziło o udawanie, że mu się nie nudzi na podobnych... "Widowiskach", spojrzał na blondynkę i lekko jedynie kiwnął głową. Wstał powolnym ruchem i rozejrzał się wokół, drapiąc się przy okazji po karku. KapitanOwsianka - 2008-01-09, 11:22 Pisz najlepiej za czym się rozglądasz Dziewczyna wzruszyła ramionami. Chyba liczyła na to, że się zaznajomią, raczej wyglądała na taką co nikogo tutaj nie zna. Chciała coś jeszcze powiedzieć do Dave'a, ale widząc, ze ten się za czymś rozgląda zrezygnowała i odeszła w kierunku dziedzińca. Na około już wszyscy stali i wymieniali rozentuzjazmowane uwagi na temat swoich zajęć i jak to będzie dzisiaj wspaniale na jakiejś tam imprezie. Słyszałam, że ktoś organizuje imprezę na plaży... Gdzieś niedaleko tego strzeżonego osiedla. mówiła jedna osoba No coś ty!? Ale chyba nowym będzie wstęp wzbroniony? No właśnie nie! To impreza na powitanie pierwszaków. Noise - 2008-01-13, 13:47 Evan zajechał pod szkołę w swoim srebrnym Nissanie. Wjeżdżając pod szkołę zwolnił do bezpiecznej prędkości i zaczął się rozglądać. Zaklął cicho pod nosem, bo zauważył, że się spóźnił. Nagle z piskiem opon wrył auto w asfalt, gdy jakiś idiota wyskoczył mu przed maskę. - Co ty kurwa, nieprzytomny? Życie Ci niemiłe frajerze? - zaczął besztać lamusa w okularach i flanelowej koszuli i dla podkreślenia swej wypowiedzi depnął gaz do dechy wkręcając silnik na wysokie obroty. Silnik ryknął niczym dzika bestia żądna krwi, a lamer odskoczył od auta jak oparzony. Gdy tylko tamten się ruszył, Evan postawił swoje auto w pierwszym lepszym miejscu i wysiadł z bryki. Ubrany w czarne spodnie od garnituru najlepszego kroju, czarną koszulę i czarne, skórzane buty rozejrzał się dookoła, po czym ruszył luźnym krokiem w stronę wejścia do szkoły. KapitanOwsianka - 2008-01-13, 15:15 Gość w koszuli na odchodne pokazał mu tylko fucka, chcąc ratować kurczące się jaja. Widać uroczystość już się skończyła, bo ludzie powoli zaczęli wylewać się na dziedziniec przed szkołą, głównie pierwszaki, łatwo to było poznać, po pewnym zagubieniu i ożywionych, podnieconych rozmowach. W zasadzie wśród nich nie kręcił się nikt starszy. Z resztą czego się spodziewać, to rozpoczęcie roku, a nie odebranie dyplomów. Na środku dziedzińca na ławce siedział i wygrzewał się w słońcu jakiś chłopak. Noise - 2008-01-13, 19:01 Przejechał dłonią po krótko ściętych włosach, rozejrzał się dookoła raz jeszcze, po czym ruszył w kierunku gościa siedzącego na ławce. Stanął obok tak, by nie zasłaniać mu światła - Cześć. Można? - zapytał wskazując na miejsce na ławce po czym wyciągnął rękę w jego kierunku. - Jestem Evan. KapitanOwsianka - 2008-01-13, 19:11 Na dziedzińcu zrobiło się trochę tłoczniej, ale ludzie już powoli zbierali się do wyjścia. Z resztą ile można siedzieć w szkole. Słyszałaś? Holly podobno robi imprezę w domku na plaży. Rodzice jej pozwolili. powiedziała jakaś przechodząca koło nich laska. Chłopak na ławce otworzył jedno oko, a potem z niemałym wysiłkiem drugie. Zmierzył wzrokiem Evana, a potem spojrzał na jego wyciągniętą dłoń. Uśmiechnął się wyzywająco, a potem skinął głową i powoli zmienił pozycję by móc mu podać rękę. Max Parker. powiedział jakby to wystarczyło za całą odpowiedź. Noise - 2008-01-13, 19:17 Uśmiechnął się kącikiem ust, po czym usiadł koło Maxa. - Widać, że jesteś facetem z klasą. - rzucił jakby od niechcenia. - Cieszy mnie to, bo wkoło pełno frajerów. Jeden przed chwilą prawie wpakował mi się na maskę - ciągnął dalej wodząc wzrokiem po tłumie nastolatków kręcących się dookoła i gadających o wszystkim, co możliwe. - Podobno szykuje się jakaś impreza dla pierwszoroczniaków. Czy to ta imprezka u Holly? - zapytał, tym razem zwracając twarz w kierunku Maxa. KapitanOwsianka - 2008-01-13, 19:40 Myślę, że tak... Ale tak z ulicy raczej nie wejdziesz. powiedział wyjmując z kieszeni koszuli wielkie przeciwsłoneczne okulary i wsadził je na nos. Zawsze możesz liczyć na to, że ludzie się schleją, albo przekupisz ich działką koki. powiedział z uśmiechem i wyjął z kieszeni telefon, żeby sprawdzić godzinę. Noise - 2008-01-13, 20:00 To jakie są kryteria kwalifikacyjne na tą imprezę? - zapytał przenosząc na chwilę wzrok na grupkę nastolatek, które radośnie o czymś rozmawiały. - Dopiero się sprowadziłem do okolicy, więc zbyt wielu znajomych tutaj nie mam. Mógłbym w sumie rzec, że jesteś pierwszym z nich Max. - uśmiechnął się, tym razem jakby nieco radośniej. KapitanOwsianka - 2008-01-13, 20:58 Max podniósł się i włożył ręce w kieszenie. Musisz być zaproszony... Albo przyjść z kimś, kto jest zaproszony. powiedział, a potem ruszył za owymi dziewczynami, które przykuły wzrok Evana. Widzimy się w szkole? Czy spróbujesz wkręcić się na imprezę? zatrzymał sie na moment odwracając się do chłopaka. Noise - 2008-01-13, 22:00 Pewnie, że postaram się wkręcić. Znasz może jakąś laskę, która idzie sama? - uśmiechnął się szeroko i również wstał. Może dasz mi swój numer telefonu? - zapytał Maxa. - A w szkole zobaczymy się niechybnie. KapitanOwsianka - 2008-01-13, 22:15 Max się roześmiał. Wybacz brachu, ale numer telefonu daje dopiero na trzeciej randce. zażartował, a potem uznawszy rozmowę za skończoną podbiegł do owych nastolatek i wcisnął się między dwie, jednocześnie obejmując je ramionami. Cześć dziewczyny... Macie ochotę wybrać się na imprezę do Holly? Evan jeszcze usłyszał jego słowa, kiedy Parker odchodził. Jakaś dziewczyna nagle usiadła ciężko koło Evana. To był Max... Nie przejmuj się nim. Zawsze jest taki dla nowych. powiedziała uśmiechając się. Była blondynką, całkiem ładną i jaśniutkich niebieskich oczach i trochę okrągłej buzi. W swoim uśmiechu była trochę wyzywająca. Ubrana w jasny top w niebieskie kwiatki i jasno różowe spodnie trzy czwarte. Top był bardzo wydekoltowany i obciskał się na dużych piersiach. Dziewczyna miała tylko jakąś złotą bransoletkę na lewym nadgarstku. Ja jestem Holly. Noise - 2008-01-14, 09:42 Evan Ballmer. Bardzo miło mi Cię poznać Holly. - uśmiechnął się do dziewczyny. Postanowił utrzymać kontakt wzrokowy, gdyż miał słabość do kobiecych krągłości, a zwłaszcza w takim wymiarze jakości. - Maxem sie nie przejmuję, choć muszę przyznać, że gość ma styl. A jak tam przygotowania do imprezy? - zagadnął wesoło. Z tego co usłyszał, była to pierwsza organizowana przez nią impreza i ciekaw był, jak jej idzie. KapitanOwsianka - 2008-01-14, 11:09 Dziewczyna tak uroczo przygryzła dolną wargę, a przy tym niezaprzeczalnie chciała by Evan patrzył na jej dekolt. Beczki już załatwiłam... Inne rzeczy ma przywieźć każdy wg. uznania. Ale jest problem prochami. zrobiła wielkie oczy, a Evan w tym momencie zrobiłby dla niej wszystko. Wyglądasz na takiego co ma kontakty i skombinowałby trochę koksu. Noise - 2008-01-14, 11:41 Preferuję trawę, ale myślę, że udałoby się załatwić i białe. - uśmiechnął się i na krótką chwilę rzucił okiem na jej wydatny biust. - Po trawie, przynajmniej nikt nie zejdzie kiedy zmiesza ją z alkoholem. Ale liczę, że na imprezie będą ludzie, którzy myślą tą częścią ciała, którą trzeba. - spojrzał jej w oczy i napawał się widokiem ładnej dziewczyny. - To na kiedy potrzebny będzie towar? KapitanOwsianka - 2008-01-14, 11:51 Dziewczyna uniosła jedną brew. Trawa jest dla frajerów... Ja frajerów nie zapraszam. powiedziała puszczając mu oczko. I towar jest potrzebny na dziś. Poradzisz sobie? Tutaj masz adres. Wpadnij, to może się pobawimy. powiedziała podnosząc się i prezentując zgrabny tyłek. Trzymaj się Evan. Noise - 2008-01-14, 12:02 Do zobaczenia wieczorem Holly. - pożegnał się z dziewczyną. Siedział jeszcze chwilę na ławce i rozglądał się dookoła. Po kilku minutach wstał i poszedł do swojego auta, otworzył je i wsiadł do niego. Następnie wyjął telefon i wybrał z książki numer do swojego ziomka. - Sie masz stary. Mam interes do Ciebie. Potrzebuję na dzisiejszy wieczór skombinować nieco "śniegu". - powiedział do słuchawki akcentując delikatnie ostatnie słowo. KapitanOwsianka - 2008-01-14, 12:17 Ile? padła tylko jedna lakoniczna odpowiedź. Tym czasem jakaś ciemnowłosa dziewczyna przechodziła koło Evana. Spojrzała na niego, potem z lekkim niedowierzaniem na ławkę, na której siedział, a potem z powrotem na niego. Potem uśmiechnęła się jakoś tak wyzywająco w swoim uwodzicielstwie i puściła mu oczko, po czym wróciła do swoich zajęć. Noise - 2008-01-14, 12:44 Puścił dziewczynie oczko, po czym gestem zaprosił ją do auta jednocześnie mówiąc do telefonu - Myślę, że 25 gram wystarczy. To będzie spora impreza, ale nie chcę na niej trupów. Jeśli to za dużo to mi powiedz, bo wiesz, że nie jestem specem od koki. - zaśmiał się choc było to trochę na siłę. KapitanOwsianka - 2008-01-14, 13:52 O masz, a myślisz, że ja się znam... Z tego co wiem tyle koki to dużo Dużo... Chcesz kogoś obdarować? zapytał, ale zaraz wrócił do swojej standardowej lakoniczności. Molo... za piętnaście minut. Nie będę czekał. i rozłączył się. Evan wiedział, ze na tego typa można liczyć, prawdopodobnie będzie miał przy sobie cały arsenał do wyboru. Dziewczyna uśmiechnęła się i nachyliła przy jego szybie. Jesteś kumplem Maxa, Dave'a? Czy Marca? zapytała. Noise - 2008-01-14, 13:55 Z tego co pamiętam jednym gramem można nieźle zaćpać około 6 osób xD Ale też się nie orientuję w tym temacie Jestem kimś, kogo brakuje Ci szczęścia. - uśmiechnął się szelmowsko nieco odsłaniając białe, równe zęby. - Jak masz ochotę na ostrą jazdę do wsiadaj, bo trochę mi się spieszy kochanie. To jak? - kiwnął głową zachęcająco wskazując jej miejsce obok siebie. KapitanOwsianka - 2008-01-14, 22:03 Odrzuciła ciemne włosy i uśmiechnęła się Za kogo mnie masz? To, że kumplujesz się z Lożą nie znaczy, że wsiądę do Twoje samochodu. powiedziała odchodząc w kierunku żółtego Jeepa, w którym już siedziało parę osób. Tia... Już się doszkoliłem. Zadziwiające co można znaleźć w internecie Noise - 2008-01-15, 10:40 Mam Cię za ładną i rozgarniętą dziewczynę. - rzucił komplementem. Może to drugie było nietrafione, ale urody odmówić jej nie było można. - Mam nadzieję, że spotkamy się na imprezie u Holly. - rzucił jeszcze, po czym włożył kluczyk do stacyjki i uruchomił silnik. Moc drzemiąca w rozwierconym do nieco ponad 4 litrów silniku obudziła się z gwałtownością bestii. Evan zapiął szybko czteropunktowe pasy bezpieczeństwa, wrzucił bieg i dodał gazu. Na początku spokojnie wyjechał spomiędzy samochodów, po czym gwałtownie przyspieszył i wprowadził auto w efektowny, kontrolowany poślizg. Przejechał w ten sposób niemal całą część parkingu, gdyż ludzie schodzili z drogi słysząc ryk silnika jego wozu i dym dobywający się spod kół. Następnie równie efektownym poślizgiem wyjechał na drogę zostawiając szkołę za sobą. Molo Majtek - 2008-01-15, 11:11 Maia zatrzymała się z piskiem opon dosłownie pięć centymetrów przed maską czarno-lakierowanego Camaro. Wyskoczyła z samochodu jak poparzona i poprawiła czarną spódnicę, która potwornie ciążyła jej na biodrach. Nachyliła się nad maską swojego Cammera, sprawdzając dokładnie, czy aby na pewno uniknęła zderzenia. Brak rysy oznaczał powodzenie. Zadowolona ze swojego manewru, nacisnęła niewielki przycisk na kluczykach od swojego auta i ruszyła w stronę szkoły, wtapiając się w tłum uczniów. KapitanOwsianka - 2008-01-15, 11:29 Tłum powoli topniał. Widać cała uroczystość się już skończyła, a nie przewidziano jeszcze zajęć na ten dzień. W zasadzie to była jedyną osobą poruszającą się w kierunku zabudowań szkoły, a nie w przeciwnym. Mijając ludzi słyszała wyrywki z ich rozmów. W zasadzie powtarzała się jedna o imprezie u Holly i o paru przystojniakach. Majtek - 2008-01-15, 11:51 -Spóźniłaś się maleńka...-rzucił jakiś drugoklasista, a Maia obróciła się do niego tyłem i ruszyła prosto do swojego samochodu, pukając obcasami pożyczonych od siostry czarnych szpilek. Po chwili, bez większego problemu odjechała z terenu szkoły w kierunku bliżej nieokreślonym. Nevi - 2008-01-28, 22:37 Na szkolny parking zajechał dobrze tu znany samochód - Aston Martin DB9 - srebrny, piękny, idealny, O'Nealowy. Z niego wysiadł Marc i spojrzał na swoje ulubione miejsce na świecie. Paryż był świetny, ale nic, absolutnie nic nie mogło się równać z urokami Harbor High School w Newport. Tylu znajomych, tyle lasek, tyle zabawy, tyle odsłoniętego kobiecego ciała, czekającego tylko na dłonie Marca. Aż się łezka w oku kręci. Marc spokojnie zamknął samochód, rozejrzał się dookoła szukając Maxa albo jakiegoś innego znajomego. Ciekawe czy już były lekcje... KapitanOwsianka - 2008-01-28, 22:45 Maxa nie było. Chyba, że ktoś go podrzucił, albo Impala mu się znudziła. Ale Marc doskonale wiedział, że to nie możliwe. Parker tak kochał oldschoolowe krążowniki szos, że nie mógłby się pozbyć legendarnej Impali z 67. Zatem nikt ze znajomych nie przyjechał jeszcze. Co w tym dziwnego. Przecież zajęć jeszcze nie ma. Z daleka rozpoznał niejakiego Luke'a, kapitana drużyny Waterpolo, ale i Nathana, który z kolei kapitanował nowotworzącej się drużynie koszykówki. Parę dziewczyn, paru chłopaków. Nikt szczególny. Nevi - 2008-01-28, 22:50 Marc uśmiechnął się swoim zwyczajem - cynicznie i nieładnie, patrząc na owych ktosiów, bez imion, bez nazwisk, którzy jeszcze nie istnieli w tej szkole, a więc też nie istnieli dla Marca. Z nieobecną miną, nieco zamyśloną zaczął się przechadzać po dziedzińcu, czasami rzucając okiem na jakieś koty, które dopiero co trafiły do tej szkoły. Majtek - 2008-01-28, 23:08 Majka siedziała w swoim Cammerze, rozglądając się po powoli wypełniającym się ludźmi dziedzińcu. Stwierdziła, że albo spóźniła się do szkoły również drugiego dnia, albo ma źle nastawiony zegarek i przyjechała za wcześnie. Spojrzała na lewy nadgarstek, a tym samym na zegarek, którego wskazówka wskazująca sekundy poruszała się zdecydowanie w nieodpowiednim tempie. -Po prostu ś w i e t n i e-mruknęła, rzucając popsuty zegarek na tylne siedzenie i wysiadła z auta, zatrzaskując drzwi ze złością. Nevi - 2008-01-28, 23:14 Marc, już totalnie znudzony(okrążył dziedziniec trzy razy), z niejakim zainteresowaniem, nie za dużym, ale też nie za małym, ot, średnim, spojrzał na blondynkę, która właśnie wyładowała złość na drzwiach samochodu. Chłopak stanął, lekko się przeciągnął, po chwili namysłu, usiadł na idealnym trawniczku i popatrzył na nią uważnie. Majtek - 2008-01-28, 23:21 W jednej sekundzie humor zmienił się jej diametralnie. Na gorsze, niestety. Już miała odejść od mustanga, kiedy jej uwagę przykuła przytrzaśnięta drzwiami torba, a dokładnie ramiączko torby. Otworzyła drzwi, wyszarpnęła torbę, a kiedy drugi raz je zatrzasnęła zrobiła to z takim impetem, że osobom, które stały niedaleko zatrzęsła się ziemia pod stopami. -Na co się gapisz?-mruknęła niezbyt grzecznie do Maco, ruszając chodnikiem na dziedziniec. Nevi - 2008-01-28, 23:29 Marc uśmiechnął się delikatnie, widząc przytrzaśniętą torbę, potem kolejne trzaśnięcie drzwiami samochodu. Ma charakterek, mimowolnie pomyślał obserwując jej rysy, wykrzywione w złości. Na pierwszoklasistkę, wkurzoną, że zmarnowała czas, przyjeżdżając tu przed zajęciami. - odpowiedział Marc, patrząc na nią z mieszaniną emocji, ni to zainteresowania, ni to lekceważenia, ni to arogancji, ni to pogardy czy niejakiego uwielbienia dla tak potężnych pokładów emocji. Majtek - 2008-01-28, 23:36 Maja przystanęła, obróciła się do chłopaka i szybko zlustrowała go wzrokiem. Jej uwagę od razu przykuły zielone oczy, które wyjątkowo dobrze prezentowały się na tle wściekło-zielonej trawy. -Czemu siedzisz na ziemi?--zadała kolejne pytanie i mimowolnie uśmiechnęła się kącikami ust. Nevi - 2008-01-28, 23:41 Stęskniłem się za nią. - Marc uśmiechnął się nieco szerzej i pieszczotliwie poklepał trawę obok siebie. Wiesz, za rok, gdy wrócisz tu z wakacji, to też docenisz tą szkółkę, dziedziniec, a zwłaszcza ten wiecznie zieloniutki trawnik i wszystko co tu się dzieje. - oczy mu jakoś tak zabłysły, gdy wolno obrócił głowę i objął wzrokiem budynki szkolne i większą część dziedzińca. Majtek - 2008-01-28, 23:49 Maja pokiwała głową ze zrozumieniem, chociaż nie rozumiała, jak można być aż tak przywiązanym do szkoły. Ona nie była nawet przywiązana do swojego domu, ale za to potrafiła docenić wartość swojego łóżka. -Dobra, wierzę Ci na słowo, ale...-rozejrzała się po dziedzińcu, wyłapując zdziwione spojrzenia uczniów-...ale lepiej wstań. Bo wyglądasz trochę dziwacznie.-chciała uniknąć stwierdzenia, że wygląda jak świr. W sumie jeszcze dużo brakowało mu do świra. Nevi - 2008-01-28, 23:57 Marc, nie patrząc na nią, podniósł się z trawnika, lekko otrzepał spodnie, na których oczywiście nie znalazła się ani jedna plamka. Na jego ustach pojawił się znowu wredny, cyniczny uśmieszek, jednak oczy były nadal łagodne. Jak się nazywasz, moja droga? - jego głos przybrał uprzejmą barwę. Majtek - 2008-01-29, 00:06 Spojrzała na niego nieco nieobecnym wzrokiem. Jej myśli zaczęły krążyć wokół pierwszych zajęć, Maxa, sali którą musiała jeszcze znaleźć i innych pierwszorocznych, których z pewnością za chwilę pozna. -Maja, Maja Jagielska.-powiedziała lekko roztargnionym głosem-Znasz prof. Hopkinsa?-zapytała nagle i uśmiechnęła się nerwowo.-Mam z nim chyba swoje pierwsze zajęcia. Nevi - 2008-01-29, 00:09 Jasne. - mruknął Marc, jak gdyby był niezbyt zainteresowany tematem rozmowy. Szkoła jako budynek, miejsce spotkań - owszem, ale nauka? - to już nie dla niego. Przynajmniej nie drugiego dnia szkoły. Majtek - 2008-01-29, 00:17 -Wybacz, ale nie dosłyszałam Twojego imienia...-rzuciła jeszcze, idąc w kierunku szkoły. Była zbyt zaaferowana tym wszystkim co się wokół niej dzieje, że nawet nie starała się podtrzymywać rozmowy. Nevi - 2008-01-29, 00:23 Marc O'Neal. - powiedział obojętnym tonem Marc, odrzucając włosy, które opadły mu na twarz. Maxa jeszcze nie ma, pewnie się nie pojawi, pewnie znowu wyrwał jakąś jedną z tych głupiutkich dziewczynek, które dla niego zrobiłyby wszystko. Za wcześnie przyjechałem, cholera. - chłopak mruknął do siebie i również ruszył w kierunku szkoły. KapitanOwsianka - 2008-01-29, 10:37 Młodzież powoli wlewała się do poszczególnych pawilonów w szkole. O dziwo każdy spieszył sie na zajęcia, które miały się zacząć dopiero za jakiś czas. Chociaż z drugiej strony, co w tym dziwnego? Większość z tych, którzy przyjechali wcześniej to pierwszaki, które szkoły jeszcze na bardzo znają. A z odnalezieniem się w nowym miejscu zazwyczaj bywa problem. Nevi - 2008-01-29, 11:33 Marc znalazł sobie wolną ławeczkę i wygodnie się na niej rozciągnął. Spod przymrużonych nieco oczu obserwował pierwszoklasistów, szukając jakiś ciekawych kobietek, które dostarczyły by mu rozrywki na jakiś czas, niezbyt długi oczywiście. Oparł się o oparcie, wyciągnął wygodnie nogi w czarnych, jeździeckich butach i patrzył. Był u siebie, był w swoim raju, ta szkoła była dla niego Arkadią. KapitanOwsianka - 2008-01-29, 15:03 Wreszcie na parkingu szkoły pojawiła się charakterystyczna czarna Impala z 67 roku. O dziwo wcale nie zajechała z piskiem opon i w zawrotnej prędkości. Parkerowi do szpanowania wystarczał majestat opanowanej, przeraźliwej mocy silnika. Powolutku przejechał między grupką ludzi, strasząc ich rykiem silnika. Jak zwykle puścił oczko jednej z panienek i wreszcie zaparkował na swoim miejscu. Tak... Parker miał tutaj swoje miejsce. Widzisz Lil? Nie było tak źle... I jeszcze jesteśmy przed czasem. dodał przekręcając kluczyk w stacyjce. Już zgaszony samochód dotoczył się do krawężnika i zatrzymał. Max wysiadł z samochodu i spojrzał na wierzę zegarową. Było jeszcze pięć minut, oparł się więc o pokrywę silnika Impali by chwilkę się polansować. Nevi - 2008-01-29, 15:11 Marc słyszał wielokrotnie ten znajomy ryk silnika, znał go doskonale, był to znak, że przyjeżdża Max Parker. Chłopak nie zmienił nawet o cal pozycji swojego ciała, tylko odwrócił głowę w stronę parkingu i spojrzał na Maxa. Po chwili uśmiechnął się szeroko i wstał. Podszedł do lansującego się Parkera i przywitał się. Kupa czasu, Max! - zawołał na powitanie. Widzę, że impreza rozpoczynająca rok szkolny była hm... ciekawa. - mrugnął do niego, wskazując podbite oko. KapitanOwsianka - 2008-01-29, 15:17 Wymienili tzw. secret handshake. A na wzmiankę o imprezie Max wzruszył ramionami Znasz mnie... Zawsze się w coś właduję. Nie było Ciebie to nie miał mi kto dupy chronić. powiedział, a potem obdarzył przechodzącą laskę jednym z tych swoich uśmiechów. Wreszcie Max przypomniał sobie o swojej koleżance. Pamiętasz Lilly? Lil! Chodź, przywitasz się z O'Neilem. Holly - 2008-01-29, 15:17 Kiedy podjechali wreszcie odetchnęła z ulgą. Wysiadła z samochodu i poprawiła torbę na ramieniu. To paaaa rzuciła lekko do Maxa i tego no jego znajomego i poszła. Odrzuciła wlosy do tyłu i starała się dojrzeć kogos znajomego. Dobrze, że byli wczesniej bo przynajmniej mogła, a raczej miała nadzieję spotkać przyjaciół. Nevi - 2008-01-29, 15:22 Paryż, stary, Paryż. Cudne miasto. A francuskie kobiety... Miód na wargach, jeśli schwytasz o czym mówię. - Marc uśmiechnął się szeroko do Lilly, choć tak po prawdzie nie kojarzył jej zbyt dobrze, ale cóż, można zawsze się zapoznać. Nieco zdziwiony spojrzał jak Lilly odchodzi, nie witając się nawet, ale no cóż. Kobiety... KapitanOwsianka - 2008-01-29, 17:03 Lilly: Znajome twarze właśnie opuściła, a nowych jeszcze nie zdążyła sobie zrobić. W końcu był to pierwszy dzień w szkole. No, pomijając inaugurację. Przez moment zadawało się jej, że widziała twarz Majki... Marc: Daj spokój... Lil jest zdenerwowana pierwszym dniem szkoły. wzruszył ramionami i odbił się od maski samochodu. Zajrzał do środka po torbę, a potem ruszył w kierunku głównego budynku, gdzie były szafki. Słyszałem, że Francuzki nie golą się pod pachami. rzucił i odwrócił się do kumpla czekając, aż ten się ruszy. Nevi - 2008-01-29, 17:49 Jakoś tak się składało, że Marc nie wziął torby, ale tak się składało praktycznie codziennie, nigdy też mu nie była zbyt potrzebna. Nie musiał na niego czekać. Chłopak, gdy Parker sięgał po torbę, już ruszył w kierunku głównego budynku. Cóż, te z Paryża wiedzą, że w dzisiejszych czasach depilacja jest niezbędna. - powiedział Marc, mimowolnie rozglądając się za ładnymi pierwszoklasistkami. Jakąś można by wyrwać, ot, dla zabawy. Noise - 2008-01-29, 20:18 Pod szkołę zajechał Evan w swojej czarnej Z-tce. Jechał wolno pośród uczniów idących w stronę szkoły i wypatrywał wolnego miejsca parkingowego. Wreszcie znalazł dwa, jedno obok drugiego i uśmiechnął się diabelsko - Let's rock bitches - raptownie dodał gazu i tylne koła momentalnie straciły przyczepność produkując za to imponująca chmurę dymu. Samochód wystrzelił do przodu, lecz Evan cały czas idealnie nad nim panował. Szybka kontra kierownicą i nieprzeciętne umiejętności kierowcy spowodowały, że samochód w kontrolowanym poślizgu został zaparkowany na jednym z miejsc. Evan poczekał chwilkę, aż obroty turbosprężarek spadną i dopiero po około pół minuty zgasił silnik. Wysiadł zadowolony z auta i zabrał z niego plecak (oczywiście, że czarny). Ruszył w stronę szkoły rozglądając się na boki, a w międzyczasie wcisnął guzik na kluczyku uruchamiając tym samym alarm i zamykając drzwi auta. To było niezłe show. KapitanOwsianka - 2008-01-29, 20:54 Marc: Weszli do głównego budynku i ruszyli środkiem korytarza wzdłuż szafek. Jak Ci się tak podobało w Paryżu, to czemu tam nie zostałeś? zapytał zatrzymując się wreszcie przy jednej z szafek i otwierając ją. Wrzucił tam rzeczy z torby i wyjął odpowiednie podręczniki i zeszyty formatu A4. Zatrzasnął drzwi szafki i ruszył w jeden z korytarzy. Widzimy się w porze lunchu! krzyknął jeszcze wyciągając rękę ze wskazującym palcem. Evan: Nagle zatrzymał go jakiś postawny mężczyzna. Szpakowaty, z wielgachną klatą. Gość miał prawie dwa metry i ogólnie był większy od Evana kilka razy. Na nosie miał okulary i uśmiechał się zawadyjacko. A do tego wszystkiego miał na sobie bordowy T-shirt z kolorami szkoły i HHS na piersi. Regulamin szkoły jednoznacznie zabrania wybryków i ekscesów samochodowych na terenie, panie...? Noise - 2008-01-29, 21:00 - Evan Ballmer proszę pana. - rzekł uśmiechając się serdecznie. - Nie wiedziałem o tym zakazie, ale będę o nim pamiętał. Dziękuję, że był pan tak uprzejmy zwrócić mą uwagę na tak istotną kwestię. Jeśli to wszystko, to teraz udam się na lekcje, dobrze? - uprzejmość i szczerość - oto był klucz do sukcesu Evana Ballmera. Nevi - 2008-01-29, 21:09 Stary, sam rozumiesz. HHS. I nie ten klimat. - powiedział Marc, opierając się o szafki, podczas, gdy Max wyciągał podręczniki. Maybe, stary, maybe. - rzucił do odchodzącego kumpla Marc i sam zabrał się do otwierania swojej szafki. Szlag! - zdał sobie sprawę, że kluczyk jest w schowku w samochodzie. No cóż, trzeba po niego iść. Wolnym krokiem wrócił się na dziedziniec, a potem poszedł do swojego Astona po kluczyk do szafki. Rzucił okiem na zabawną sytuację i nagle chyba odezwał się w nim ktoś z dawien dawna ukryty przed światem. Ruszył w kierunku chłopaka i starszego faceta. Panie McCoy! - zawołał do niego z szerokim uśmiechem Marc, podchodząc do nich i witając się z nauczycielem. Panie McCoy, wie pan jak to jest z pierwszą klasą i tą szkołą. Wszyscy robią wszystko, żeby być na topie. A nowi jeszcze nie wiedzą, że nie należy przesadzać. - Marc lubił McCoya, Marc zresztą lubił wszystkich nauczycieli. Wie pan przecież, że każdy na początku tak robił... - pozornie bezradnie, z przepraszającym uśmiechem ucznia mającego coś na sumienia, Marc rozłożył ręce. Darkey - 2008-01-29, 21:14 Zbliżający się ryk silnika musiał zwrócić uwagę przebywających na zewnątrz uczniów. Na parking wpadł ze zdecydowanie zbyt dużo prędkością czarny Charger z 69 roku rycząc potężnie i zagłuszając najpewniej część toczonych na błoniach rozmów. Samochód zahamował wściekle, a kierowca zaparkował go na jednym z pustych miejsc. Sean Simmons, Shabby S. wysiadł z Dodge'a brzęcząc głośno łańcuchami. Rozejrzał się mrużąc oczy i gromiąc wzrokiem paru nieostrożnych gapiów, poprawił kapelusik i nie spiesząc się oparł o maskę wyciągając jednocześnie z kieszeni bibułkę i... coś jeszcze. Po chwili odpalił blanta, który zniknął niemal tak szybko jak się pojawił. Rozglądał się w poszukiwaniu kogoś znajomego. KapitanOwsianka - 2008-01-29, 21:24 Evan i Marc: McCoy odwrócił się i zmierzył wzrokiem zbliżającego się Marca, a potem jego uśmiech nabrał na szerokości, a gość zaczął cytować Szekspira: O jakiż nędznik i nikczemnik ze mnie! Czy nie potworne jest to, że ów aktor, Zwykłą ułudą, zmyśleniem rozpaczy, Umiał tak duszę poddać urojeniu? Tutaj przerwał i wrócił do Evana. Jesteś niemową? Potrzebujesz adwokata? Zabierajcie się na zajęcia... powiedział i wziąwszy pod pachę książkę ruszył w kierunku głównego budynku. Lex iubet, non disputat! krzyknął jeszcze do dwóch młodzieńców. Darkey - 2008-01-29, 21:40 Shabby zamknął oczy i odrzucił głowę do tyłu - uśmiechał się szeroko do siebie. Stał tak przez chwilę, po czym powziąwszy najwyraźniej decyzje sięgnął po torbę do samochodu i ruszył w kierunku szkoły wciąż się do siebie uśmiechając. Kiedy mijał jednego z uczniów, który - zapewne nawet bez zainteresowania, zupełnie przez przypadek na niego spojrzał - Shabby nie omieszkał krzyknąć głośno: Peace, dude! Szedł do szkoły, na pierwsze zajęcia. Noise - 2008-01-29, 22:05 - W moim przypadku najlepiej by się chyba sprawdziło "Festina lente" panie McCoy - odkrzyknął Evan i roześmiał się. Przeczesał dłonią włosy i poszedł do szkoły. Przedstawienie czas zacząć. Szedł korytarzem zadowolony z tego, że pomimo swego niezbyt rzucającego się w oczy ubioru i tak przyciągał wzrok, zwłaszcza dam. W oko wpadła mu dziewczyna, zapewne pierwszaczka, która mocowała się z szafką. Zamek za nic nie chciał puścić, więc Evan podszedł do dziewczyny. - Pani pozwoli, że pomogę. - rzekł szarmanckim tonem i delikatnie nacisnął palcem wskazującym punkt, w którym znajdował się zamek i przekręcił kluczyk. Szafka otworzyła się bezproblemowo. - Proszę bardzo. - uśmiechnął się serdecznie Evan. - Czy mogę pomóc w czymś jeszcze? - powiedział opierając sie o szafkę obok i patrząc dziewczynie w oczy. KapitanOwsianka - 2008-01-29, 22:18 Ludzie! Skąd te kluczyki? Przecież tam są kłódki szyfrowe... Daaaa Shabby: Nie wiadomo dlaczego wzbudzał takie zainteresowanie kiedy przechodził korytarzem Harbor High. Może dlatego, że był wielgachnym murzynem, a może dlatego, że był tutaj nowy. Grunt, że ludzie patrzyli na niego raczej nieufnie, o ile nie wrogo. Z resztą nie ma powodu by się dziwić. Łańcuchy i gangsta style to raczej nie pasujące do tego otoczenia atrybuty. Evan: Dziewczyna odczekała, aż Evan udowodnił jak bardzo jest męski, ale wyraz jej twarzy mówił jednoznacznie, że nie potrzebowała pomocy, a tym bardziej debila, który próbował udawać intelektualistę i dżentelmena. Na pytanie, czy może w czymś jeszcze pomóc podniosła dłoń i złożyła ją w pięść zostawiając tylko środkowy palec. Yes, you can watch this. po czym zabrała wszystkie swoje książki i poszła na zajęcia. Zostawiając Evana sam na sam ze śmiechami innych pierwszaków, będących świadkami sceny. Jedyne co w tej całej sytuacji było dobre to, że owa szatynka miała super pupę i ładnie nią kręciła. A w tych dżinsach sprawiała, że facet miał natychmiastowy wzwód. Nevi - 2008-01-29, 22:23 Jasne, profesorze! - zawołał za nim Marc i pobiegł na pierwsze zajęcia. W pędzie minął wielkiego murzyna, którego skądś kojarzył, ale skąd to za cholere nie mógł sobie przypomnieć. Nieważne. - mruknął sam do siebie i wpadł z rozpędu do klasy, gdzie miał aktualnie zajęcia, mimowolnie myśląc, że to święto, że jest w drugi dzień w szkole i to na dodatek na lekcjach! Darkey - 2008-01-29, 22:42 Shabby, bynajmniej ani trochę nie speszony nieufnym zainteresowaniem jakie wzbudzał szedł raźnie przed siebie patrząc w oczy każdemu śmielszemu uczniowi. Wyszeptał do siebie z niesłabnącym uśmiechem: Jeez... Hey pussies, baby gangsta is comin' to eat some chicks. Przeciskając się przez korytarz wcale a wcale nawet nie starał się lawirować między ludźmi. Cóż, jeśli ktoś nie chciał zejść mu z drogi to to był jego problem, nie Shabby'ego - oczywiście laski były wyjątkiem - chcesz się zabawić, to dbaj o zabawki. Dotarł wreszcie do klasy, w której - miał taką nadzieję - miał mieć zajęcia. Prawdopodobnie nie trafiłby tutaj, a przynajmniej nie tak szybko gdyby jego uprzejme pytania o drogę nie wzbudzały w rozmówcach pewnego niepokoju. Rozejrzał się sprawdzając czy aby nie zna kogoś choćby z widzenia. Z zadowoleniem stwierdził także, że jego ogromna sylwetka zapewniła mu wolne miejsce przy oknach. Rzucił pod ławkę torbę. KapitanOwsianka - 2008-01-30, 10:24 Przeniesienie akcji Caylith - 2008-01-31, 18:39 Wyglądając na zaaferowaną i zdenerwowaną wbiegła po schodach do budynku a potem pognała w stronę szafek nie bardzo patrząc gdzie leci. KapitanOwsianka - 2008-01-31, 18:44 Max wyszedł wreszcie z Green Roomu i wszedł do głównego budynku szkoły drugim wejściem, mijając krużganki. Szedł spokojnie korytarzem witając się co jakiś czas z mijaną osobą, bądź zamieniając kilka słów. W sumie nie bardzo zwracał uwagę na to co się dzieje przed nim. Przez chwilę poflirtował z jakąś dziewczynę, potem wymienił kilka zdań na temat piłki wodnej ze sportowcem i już miał skręcić w inny korytarz by odnaleźć chemiczną salę, gdy nagle wpadł na kogoś. Mignęło mu przed oczami coś czarnego i nie zdążył nawet zareagować. Jej torba wyfrunęła w powietrze i rozsypała całą swoją zawartość. Caylith - 2008-01-31, 18:51 - Niech to szlag! - krzyknęła cicho patrząc jak jej własność rozlatuje sie na wszystkie strony. Zdążyła złapać tylko samą torbę z której wyfrunęły kolejno kosmetyczka, paczka chusteczek,kluczyki, klucze, niezwykle wypchany portfel kilka innych babskich rzeczy i podniszczona cienka książeczka. Sprzęty typu phone nie wypadły dyndając swobodnie przyczepione do samej torby właśnie na wypadek takich zdarzeń. - Przepraszam - westchnęła cicho zbierając rzeczy - czasem nie patrzę gdzie lecę. Jakby do taktu triumfalnie rozległy sie przyciszone łomoty kolejnego mocnego kawałka ze słuchawek wiszących na szyi. KapitanOwsianka - 2008-01-31, 18:57 To ja przepraszam. powiedział schylając się by pomóc jej zbierać rzeczy i dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że niektórych damskich rzeczy nie powinien nawet widzieć, a co dopiero dotykać, więc zabrał się za zbieranie książek. Nie zauważyłem Cię... powiedział podnosząc się z naręczem zeszytów i książek. Dopiero teraz spojrzeli sobie w twarz. Wybacz... trochę go przytkało. Caylith - 2008-01-31, 19:01 Zebrała rzeczy, szczególnie pieczołowicie chowając książeczkę zanim zdążył obejrzeć jej tytuł, odebrała mu spokojnie książki i popatrzyła z zaskoczeniem i jedną czarną brwią wędrująca do góry - Dzięki - uśmiechnęła sie lekko i w całkiem normalny sposób, przesuwając okulary na czubek głowy - coś się stało? Nawet nie mów, że ci coś uszkodziłam... KapitanOwsianka - 2008-01-31, 19:05 Szybko odzyskał swój rezon i uśmiechnął się na jeden z tych swoich sposobów, które powodowały dreszcze na plecach dziewczyn. Wzruszył ramionami przymykając jedno oko. Nie... No najwyżej trochę moją dumę, ale z tego się wyliżę. powiedział i włożył ręce w kieszenie dżinsów. Co takiego czytałaś, że chciałaś tak szybko to schować? Caylith - 2008-01-31, 19:12 Zarumieniła sie lekko na wspomnienie książeczki. - Wiesz...czasem lepiej się nie przyznawać do tego co się czyta...bo jest się skończonym w takim miejscu jak to. Powiem jedynie, że to nie było romansidło... nienawidzę takiego shitu. A tak nawiasem to Ricky jestem - uśmiechnęła sie szatańsko ubóstwiając takie dziwaczne sytuacje. KapitanOwsianka - 2008-01-31, 20:07 Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Nie daj sobie wmówić, że czytanie czegoś lepszego niż "Jej nieokiełznana namiętność" jest złe... puścił do niej oko Jesteś nowa? Pewnie pierwsza klasa. Wtedy też się martwiłem tym co o mnie powiedzą. Z czasem ważniejsze się staje to co Ty myślisz o ludziach, a nie oni o Tobie. Spieszysz się na jakieś zajęcia? Może wskazać Ci drogę? Caylith - 2008-01-31, 20:22 - Eeeee...chyba mam teraz...eee...literaturę angielską - mówi rzucając okiem na rozkład. - I owszem jestem pierwszakiem...ale co do zwracania uwagi na to co kto o mnie myśli to olewam to - wyszczerzyła się. - Po prostu czasem jak sie wlezie między wrony to trzeba postępować jak reszta inaczej cię zadziobią. Pomyślała chwilę patrząc przenikliwie na niego mocno zielonymi oczami. - Dylan Thomas. To był Dylan Thomas i w sumie niewiele mnie obchodzi czy mnie teraz wyśmiejesz, panie Bez Imienia - dodała dziarsko przygotowana na obronę ale z łobuzerskim spojrzeniem, jakby cała sytuacja ją niezmiernie bawiła. KapitanOwsianka - 2008-01-31, 20:30 Bob Dylan go uwielbiał... Niezły wybór, chociaż ja od wierszy wolę prozę. wzruszył ramionami Zajęcia masz w tamtej sali. powiedział wskazując na salę angielską. Miłej zabawy, MacLoed jest świetnym nauczycielem, o ile nie wpada na chore pomysły z odgrywaniem scenek. potem puścił do niej oczko na pożegnanie i spokojnym krokiem udał się w kierunku sali od fizyki. Po parunastu krokach odwrócił się i rzucił z daleka, cały czas trzymając ręce w kieszeniach. Ricky! Name's Parker... i wrócił do swojego płynnego marszu, a wszyscy się za nim oglądali. Bo spalam punkt lansu! Jeah... Gimmie... Caylith - 2008-01-31, 20:36 Obie brwi powędrowały do góry gdy patrzyła jak odchodzi bynajmniej nie szczególnie zachłyśnięta, acz zaciekawiona. - Parker, tak...? - mruknęła do siebie - bogowie Hadesu, ratujcie... - i zaśmiała sie sama do siebie, ściągnęła okulary z głowy i zawiesiła je na dekolcie po czym zamiast do sali podążyła do swojej szafki i korzystając z chwili czasu zaczęła w niej grzebać szukając czegoś zawzięcie. Noise - 2008-01-31, 20:50 Czarny Nissan zajechał pod szkołę i stanął na parkingu. Silnik pracował jeszcze kilkadziesiąt sekund nim zgasł, po czym z wnętrza wyszedł jego właściciel i zamknął drzwi przyciskiem na kluczyku. Evan szedł zamyślony nie zwracając uwagi na otoczenie. Nagle stanął i wyciągnął kartkę z plecaka na której miał zapisane swoje zajęcia. - Literatura angielska - mruknął do siebie i schował kartkę. Niespiesznym krokiem ruszył przez korytarz czytając tabliczki na drzwiach kolejnych sal. Nagle zauważył znajomą twarz, a raczej tył tej znajomej twarzy i na myśl przyszedł mu szatański pomysł. Wyciągnął swojego iPhone'a i zaczął pisać smsa jednocześnie podchodząc niezauważenie do owej osoby. Caylith - 2008-01-31, 20:56 Coś ryknęło przerażająco z torby Ricky głosem pantery. Sięgnęła po phona na oślep i zmrużyła oczy przebiegając wzrokiem wiadomość. - What the... - zapytała i odwróciła sie tak raptownie że czarne włosy zawirowały wokół niej jak zasłona. Lekko zapachniało Armani Code. Noise - 2008-01-31, 21:17 - It's just me - uśmiechnął się rozbrajająco a w uśmiechu tym był taki czar, jakiemu żadna dziewczyna nie jest w stanie się oprzeć. - Na Twój widok uderzył mnie liliowy promień światła, który przebił me serce i poraził zmysły. Bogini, czy ja śnię? Jeśli to sen, to nie chcę sie budzić. Jeśli to jawa, to nie chcę zasnąć aż po kres mego żywota. Twój widok, kojący niczym balsam sprawia, że zapominam o wszystkim co mi drogie chcąc Cię wysławiać najpiękniejszymi słowami, które nawet w stopniu najmniejszym nie oddadzą tego, o czym teraz krzyczy dusza moja i moje serce śpiewa. Pani, pozwól mnie niegodnemu dostąpić łaski i zaszczytu trwania u boku Twego jako twój wierny rycerz i obrońca Twej czci. - klęknął przed nią na jedno kolano wyciągając do niej dłoń, aby ująć jej własną dłoń. - Cześć Ricky. - powiedział z łobuzerskim błyskiem w oku. Spalam punkt lansu Nevi - 2008-01-31, 21:24 Przypadkiem usłyszał to Marc, który przechodził obok korytarzem, śpiesząc się na kolejne zajęcia i zwyczajnie zbaraniał. Spojrzał na rozgadanego gościa, który nagle ukląkł przed jakimś wampirem na jedno kolano. Marc stwierdził, że nie ma słów, by to właściwie skomentować, że coś takiego jeszcze w życiu mu się nie wydarzyło i prawdopodobnie nie wydarzy. Odchodząc, trzymając się z wrażenia za głowę, mruczał do siebie: W HHS zawitało średniowiecze... W HHS zawitało średniowiecze... - zniknął za rogiem i z przerażonym wyrazem twarzy wszedł do klasy, gdzie miał zajęcia. Caylith - 2008-01-31, 21:30 Popatrzyła na gadającego i klękającego gościa z kompletnym osłupieniem. Po chwili rozpoznała twarz i raptownie uśmiechnęła sie z autentyczną radością. Jednak naraz sprytny wyraz wypłyną na twarz i z powagą na twarzy acz rozbawionym głosem powiedziała: - O cny rycerzu którego sława sięga aż po granice Valhalli, którego krwawa sława i miecz wnoszą strach w serca ciemnych ludzi a białogłowy mdleją na samą myśl o tobie, który... zaplątała się raptem i wybuchnęła głębokim śmiechem. Po czym złapała go mocniej za ta rękę poderwała na nogi i otoczyła ramionami w pasie cały czas sie szczerząc. - Evan!... o ja pierdziele... ile to czasu! Kiedy to był ostatni koncert wart uwagi w okolicy.. .zresztą nieważne... bosko znowu cię widzieć. I twoje wygłupy. Noise - 2008-01-31, 21:36 Przytulił Ricky rozkoszując się wonią jej perfum, po czym oderwał się z trudnością od niej i spojrzał jej w oczy. W jego oczach błyskały małe, radosne iskierki - Nawet nie wiesz jak się ciesze, że Cię widzę. To co powiedziałem, to najszczersza prawda. Nadal mnie serce boli. - położył dłoń na serce i skrzywił się udając ból, by po chwili roześmiać się radośnie. - Trochę tego czasu minęło. Ale jeśli masz ochotę na koncert to wpadnij do mnie. Zagram dla Ciebie co zechcesz, a część mogę zaśpiewać, choć Twój głos jest o wiele lepszy od mojego. - rzekł z uznaniem. Caylith - 2008-01-31, 21:45 Podniosła z niedowierzaniem brew. - Może nie graj... nie pamiętam za dobrze twego ostatniego koncertu ale prawdopodobnie był straszny - zasmiała się pod nosem drażniąc się z nim. - A co mego wycia to...eee... może jednak nie. Ja śpiewam tylko pod prysznicem i bez widowni. I wiesz co? Może jednak nie rób takiego show więcej bo sie nie będzie można nigdzie pokazać bez głupich komentarzy. Przed chwilą jakiś koleś popatrzył na nas dziwnie... kiepska reklama na 1 roku - skrzywiła sie lekko. Po czym sięgnęła do szafki i wyciągnęła książkę. - A poza tym ja mam zaraz eee... literaturę z niejakim MacLeodem wg słów Parkera. Uwolniła się z objęć Evana i poprawiła lekko stargane włosy. Noise - 2008-01-31, 21:52 - Zgadza się moja droga. - uśmiechnął się życzliwie. - Zajęcia mam w tej sali. - wskazuje drzwi nieopodal nich. - A co do mojego grania, to zrobiłbym na Tobie duże wrażenie. Jeszcze nie pokazywałem Ci, co potrafię, a będąc u mnie nie będzie żadnej publiki, więc nie będziesz czuć się skrępowana. - uśmiechnął się zachęcająco. - Shall we, my lady? - podeszli razem do drzwi, które Evan, jako gentleman, otworzył przed Ericką. Po czym oboje weszli do klasy. Caylith - 2008-01-31, 21:55 - O ja pierdziele... Ghost is back... - mruknęła cicho i wsunęła sie do klasy zajmując jakieś miejsce bliżej tyłu. Spala punkt zajebiozy. KapitanOwsianka - 2008-01-31, 21:57 Ludzie, którzy byli świadkami całego zajścia patrzyli osłupiali. Autentycznie, zaskoczenie było tak wielkie, że na moment wszyscy na około zamilkli. Dopiero po chwili ktoś ryknął śmiechem, ktoś inny stwierdził, że w szkole mamy wariatów, ktoś jeszcze zawtórował śmiechem, ktoś inny spuentował oboje tak dosadnym przekleństwem, że aż uszy zwiędły. Tłumek powoli rzedł, ale mimo to oboje piekły uszy i nagle Evan zdał sobie sprawę, że to nie był najlepszy pomysł. Nawet z całym lanserskim namaszczeniem jakie w to włożył. Łoj... To będzie bolało na koniec... Sorki, nie dałeś mi wyboru Noise - 2008-01-31, 21:57 Miał na to wyjebane i to nawet bardzo. Rzucił rechoczącym osobom takie spojrzenie, od którego cierpła skóra na plecach, po czym ruszył do klasy. - Dzień dobry panie profesorze - przywitał nauczyciela Evan. Jedyne czego pragnął Evan to zająć miejsce jak najbliżej Ricky. - Może tutaj? - zaproponował szeptem dwa wolne miejsca obok siebie mniej więcej po środku klasy. Przed wejściem do klasy spalam punkt Zajebiozy :D KapitanOwsianka - 2008-02-01, 22:48 Parker wyrwał się z zajęć trochę wcześniej. Zdecydował się spędzić ten czas na lekkim opalaniu się i wydobyciu paru informacji o nowych uczniach. Szczególnie o jednej z uczennic. Niestety nie udało mu się zdobyć zbyt wiele. Siadł więc na masce swojej Impali i zdecydował się na staromodną metodę. Czekanie na ową osobę. Caylith - 2008-02-01, 22:54 Ruszyła z sali korytarzem całkiem zadowolona przez ten angielski. Widząc, że idzie sama rozejrzała się ale Ballmera nigdzie nie było. - Może to i lepiej - mruknęła cicho chociaż trochę zrobiło jej się żal że znowu włóczy sie sama. - aaa..olać to - mruknęła i wcisnęła na nos okulary po czym ruszyła niespiesznie w stronę parkingu. KapitanOwsianka - 2008-02-01, 23:07 Na korytarzu było tłoczno. Ludzie, ci którzy chcieli być szybciej na zewnątrz, wyprzedzali ją. Wreszcie wydostała się na zewnątrz. Jednak dziedziniec i parking były pełne ludzi. Powoli zbliżała się w kierunku parkingu. Mignęło jej kilka znajomych twarzy, tych których poznała na zajęciach. Już zbliżała się do BMW, gdy stanęła zaskoczona widząc owego nieudolnego lansera, Parkera. Siedział na masce czarnego, klasycznego krążownika szos, tuż koło jej BeeMki... W zasadzie to półleżał na swoim samochodzie obserwując dziedziniec i parking zza dużych, lustrzanych okularów przeciwsłonecznych, kojarzących się z gliniarzami. Caylith - 2008-02-01, 23:12 - Kiepskie miejsce na opalanie, Parker - powiedziała półgłosem wyciągając kluczyk - plażę masz całkiem niedaleko...a tam morze...piasek.. stado półnagich blondynek... no chyba że wolisz leżeć na swoim aucie jak model na sesji zdjęciowej i czekać na oklaski - zakpiła zatrzymując sie i podśmiewając lekko. KapitanOwsianka - 2008-02-01, 23:17 Spojrzał znad wielkich okularów i uśmiechnął się tajemniczo. Szczerze? Wolę leżeć jak model na moim samochodzie, bo wiem, że wyglądam na prawdę zajebiście. zsunął się z maski tak by nie porysować lakieru i podszedł do Ricky... Po plaży biegam, a opalam się nad basenem. Chcesz wiedzieć coś jeszcze? zapytał poprawiając okulary. Możemy zagrać w trzy pytania. Caylith - 2008-02-01, 23:21 Usiadła na masce BMKi z ostrożnością właściciela, zaplotła ręce na piersi i spojrzała na niego znad okularów z zaciekawieniem i bardzo przewrotnie. - Dobra...i tak nie mam nic do roboty więc dawaj pierwsze a potem ja zapytam.A ty odpowiesz zgodnie z prawdą. KapitanOwsianka - 2008-02-01, 23:23 Truth or dare? zapytał i oparł się o swój samochód przybierając niemalże identyczną pozycję jaką przybrała Ricky. Uśmiechał się pod nosem szelmowsko. Caylith - 2008-02-01, 23:26 - Czekam, baby... - zaczęła obracać kluczykiem na palcu - bo i ja chce o coś zapytać. Oczy tajemniczo błysnęły znad okularów by znowu patrzeć z całkowitym spokojem. KapitanOwsianka - 2008-02-01, 23:28 Rozumiem, że wybierasz prawdę... uśmiechnął się, a potem spojrzał gdzieś w bok zastanawiając się nad pytaniem. Co robisz w piątek wieczorem? zapytał wreszcie, nie odwracając głowy w jej kierunku, dopiero po chwili, kiedy już czekał na odpowiedź spojrzał na nią z powrotem. Caylith - 2008-02-01, 23:33 Przytkało ją lekko ale się dość szybko opanowała i wyszczerzyła radośnie. - Urządzam czarną mszę z udziałem półnagich prawiczków i śpiewaniem mrocznych hymnów w samym środku posiadłości mego starego - wypaliła śmiejąc się coraz szerzej. KapitanOwsianka - 2008-02-01, 23:37 Nie umiesz grać w tę grę... Miała być prawda. powiedział lekko się krzywiąc. Na prawdę myślisz, że tak Cię postrzegam? Chyba jednak nie liczył na odpowiedź. A może bierzesz mnie za jakiegoś imbecyla? uśmiechnął się i zsunął okulary na czubek nosa. To trochę smutne, że traktujesz każdego gościa nieubranego na czarno jakby był stereotypem anglosaskiego debila. Caylith - 2008-02-01, 23:43 Przestała się uśmiechać. - Sorry, taki mam już przewrotny charakter. Myślisz, że nie słyszę że mówią tu o mnie "another freak?" Nastroszyłam się obronnie i tyle. W sumie... ty i Ballmer jako jedyni traktujecie mnie jak człowieka.. chociaż Evan ma nieziemskie odpały czasem - uśmiechnęła się leciutko. - Nic nie robię w piątek wieczór. Może posłucham muzyki, może coś poczytam. Nie sądzę, żebym miała ciekawsze perspektywy - spuściła głowę i wpatrzyła sie w nosek swojego buta. - no i masz swoja szczerą odpowiedź. KapitanOwsianka - 2008-02-01, 23:45 To, że szkoła jest pełna ciołków nie znaczy, że każdy facet, którego spotkasz też jest ciołkiem... rzucił w odpowiedzi. Czas na Twoje pytanie. Dodał i ruszył na około długaśnej maski Impali z 67 roku by zająć miejsce kierowcy. Caylith - 2008-02-01, 23:49 - Co zakazanego ty czytasz, skoro nie zgorszył cię mój Dylan Thomas? - zapytała wstając z maski swojego samochodu, ruszając powoli w stronę drzwiczek, i ciągnąc pieszczotliwie opuszkami palców po czarnym lśniącym lakierze. KapitanOwsianka - 2008-02-01, 23:57 Max przez chwilę nie odpowiadał. Wsiadł do samochodu i odpalił silnik, który przez moment się męczył, a potem ryknął charakterystycznym basem hemmie... Odkręcił szybę pasażera i wyjrzał przez nią. Tego dowiesz się na drugiej randce... Jutro kumpel robi imprezę. Wpadnij, to opowiem Ci o książkach, które ja czytam. W końcu nie masz jakichś poważniejszych planów. Caylith - 2008-02-02, 00:04 Prychnęła cicho po czym łapiąc mocno krawędź drzwiczek, odbiła sie i wskoczyła na siedzenie kierowcy BMKi - Jakiej drugiej, Parker. Nawet pierwszej nie było... i skąd pewność że w ogóle będzie?? Odpaliła samochód który zamruczał jak kot. Odwróciła głowę i spojrzała z wyzwaniem w oczach na rozmówcę. KapitanOwsianka - 2008-02-02, 00:09 Uśmiechnął się i przekrzywił głowę. Bo podoba Ci się to, że jestem inny... poprawił się na fotelu kierowcy, wrzucił wsteczny i spokojnie wycofał. Po czym na luzie dogazował silnik, który ryknął na prawdę ogłuszająco. Chwilę potem wyjeżdżał już spokojnie, bez pisków i zbędnego popisywania się umiejętnościami. Caylith - 2008-02-02, 00:14 Zastanawiała sie przez chwilę, po czym opuściła okulary na oczy. - Dobra odpowiedź... but you are not a Jedi yet... Wycofała z piskiem opon i błyskawicznie zawróciła płynnym ruchem na ręcznym bez zbędnych zrywów po czym skupiła wzrok na tylnej masce Impalli i wcisnęła gaz. - Jazda maleńka... Wystrzeliła do przodu jak błyskawica. KapitanOwsianka - 2008-02-02, 00:30 W powietrze wzbił się pisk opon i czarne BMW zaczęło szybko doganiać czarnego Chevrolleta. Widać kierowca tego drugiego spanikował, bo zatrzymał się gwałtownie tak, że tylko wrodzony refleks Ricky uratował ją przed stłuczką. Zahamowała z piskiem opon i milimetry od pokrywy bagażnika Impali, a przez szybę zobaczyła spokojną, machającą na pożegnanie dłoń. Tym razem to Parker ruszył z piskiem opon i rykiem silnika zagłuszającym wszystko, minął dwa zakręty i wyjechał na ulicę, gdzie zatrzymał się i czekał. Caylith - 2008-02-02, 00:38 - Son of a... - zaczęła i nieco spokojniej ale nadal szybko wyjechała, przygryzając dolną wargę z lekkiej paniki przed tym co mogło sie stać ale się nie stało. Zanim dogoniła Parkera zdążyła wziąć się w garść i odzyskać wcześniejszą energię. Zrównała się z Impallą i pokręciła głową nad tym wszystkim. - Nadal wisisz mi dwie odpowiedzi, Parker! - zawołała - i wyciągnę je z ciebie...be sure of that... Na koniec strzeliła szelmowskim uśmiechem i wdepnęła pedał gazu. BMW przemknęło obok Impalli wznosząc chmurę kurzu a potem znikło w oddali. KapitanOwsianka - 2008-02-02, 00:52 Max pokręcił głową i westchnął. Coś ciągnęło go do tej dziewczyny. Nie potrafił jeszcze określić co i w jaki sposób, ale był pewien, że jest to inne uczucie niż do tej pory. Wrzucił bieg i spokojnie ruszył dalej przed siebie. Rzadko wykorzystywał moc swojego silnika. Nie musiał w ten sposób szpanować... Przeniesienie akcji Noise - 2008-02-02, 09:56 Całą akcję obserwował Evan z wnętrza swojego Nissana zaparkowanego nieopodal. Nie powiedział nic. Nie zrobił nic. Tylko czekał... Uderzył grzbietem dłoni w kierownicę zdenerwowany swoją głupotą i włączył muzykę bardzo, bardzo głośno, po czym wycofał szybko i ruszył z piskiem opon. Wzbijając chmurę dymu, samochód przemierzył parking w kontrolowanym poślizgu wyskakując na ulicę o włos przed nadjeżdżającym samochodem, a następnie pomknął z zawrotną szybkością przed siebie. KapitanOwsianka - 2008-02-02, 11:03 Uuuuu.... Niezła scena Przeniesienie akcji Nevi - 2008-02-03, 21:25 Marc podjechał wolno na parking przed szkołą i zaparkował. Ostrożnie wziął torbę z książkami na dzisiejsze zajęcia i rozglądając się za pewną osobą, ruszył do szkoły. Caylith - 2008-02-03, 21:33 Czarna BMKa wjeżdża z rykiem silnika na parking. Ricky parkuje na wolnym miejscu a potem wyłącza silnik. Następnie szybko sięga do torebki,i rozglądając się błyskawicznie szybko pociąga po ustach błyszczykiem. W końcu pewna, że wygląda jak trzeba, wychodzi z samochodu, zamyka go i rusza do szkoły. Noise - 2008-02-03, 21:35 Evan, w ramach dbania o zdrowie, w szkole pojawił się na pieszo. Słuchając muzyki ze swojego iPhone'a zmierzał wprost do szkoły leniwym krokiem. Czasu miał jeszcze wiele, a i miał o czym myśleć. Wczorajsza rozmowa z ojcem dała mu nieco do myślenia. Widząc Ricky i czarną BMkę, która mało nie wysłała go na tamten świat uśmiecha się szeroko. Widząc, że dwie kobitki witają się, jakby nie widziały się z pół roku Evan pozdrawia Ricky gestem i na migi pokazuje, że czeka w szkole. KapitanOwsianka - 2008-02-03, 21:36 Na korytarzach szkoły aż huczało, tak przypominały ul. Kogokolwiek by nie mijała słyszała o O'Neilu i jego imprezie. Aż stawało się to irytujące. Dziewczyny mijające ją już na wyprzódki opowiadały sobie co by zrobiły O'Neilowi, jakby tylko zostały sam na sam z nim. Nevi - 2008-02-03, 21:40 Marc wolnym, dostojnym krokiem szedł na lekcje, zdejmując cylinder, gdy zobaczył wyjątkowo ładną dziewczynę, zwłaszcza szatynkę. Stanął na środku głównego korytarza, wyjął grube tomisko i obserwował wejście, wyraźnie na kogoś czekając. Darkey - 2008-02-03, 21:55 Shabby górował nad tłumem posturą, rasą, ubraniem i sposobem bycia. Nie założył dziś swoich złotych łańcuchów, za to miał na szyi srebrny krzyż, nie na tyle wielki by kojarzył się z gangsterką - a przynajmniej Shabby miał taką nadzieję. W każdym razie emanująca arogancja, pogardliwe spojrzenie, którym obdarzał większość gapiących się na niego białasów i murzyński chód sprawiały, że większość uczniów prędzej popuściłaby w portki niż próbowała mu podskoczyć w jakikolwiek sposób. Gangster pełną gębą. Mimo, że bez łańcuchów. Fuuuck. Co dziwne, był dzisiaj zupełnie trzeźwy i świadom otaczającej rzeczywistość. Być może to był powód jego wkurwienia. Zobaczył O'Neala, skinął tylko głową. Marky-boy. O której? Nevi - 2008-02-03, 21:58 Shabby-boy, o dwudziestej. - Marc odpowiedział niezbyt przytomnie, cały czas kogoś wypatrując w tłumie. Nie tłumy nie zwracał najmniejszej uwagi, jedynie na jego twarz gościł uprzejmy, wesoły uśmiech kogoś popularnego, kto doskonale zdaje sobie sprawę, że z tej popularności i brania. Caylith - 2008-02-03, 22:00 Ciągnąc Elle za sobą nadstawiła uszu słysząc dyskusje o imprezie. - O'Neil, tak? To pewnie na tą imprezę ciągnie mnie Parker - mruknęła pod nosem. I zaczęła pilnie nasłuchiwać gdzie i o której. Darkey - 2008-02-03, 22:02 Spojrzał na tłum - What the fuck, fella? Maniure zgubiłeś? Nevi - 2008-02-03, 22:04 Marc spojrzał na murzyna z zaskoczeniem. Maniure? Jakie, kurwa, maniure? Man, o czym pieprzysz? - zapytał, patrząc na niego ze zdumieniem. Czekam na kogoś. Lothrien - 2008-02-03, 22:07 Elly wyglądała komicznie, drobiąc kroczkami za koleżanką. W jednej ręce trzymała kask w drugiej torbę z książkami. Czuła się "dziwnie", tak to było najlepsze określenie. Coś jakby jej stary, prosty świat nagle zderzył się z kolorową, kiczowatą reklamą w telewizji. Caylith - 2008-02-03, 22:11 Poprowadziła ją pod rękę szybko rzucając hasła dotyczące przetrwania tutaj. Po drodze kiwnęła głową Ballmerowi z lekkim uśmiechem ale szybko pokazała mu wzrokiem dziewczynę i że nie może iść nigdzie, z nadzieją, że facet zrozumie. -Be cool, Ell. Oni nie są tacy tragiczni jak to wygląda teraz. To znaczy są ale zdarzają sie wyjątki. Jakie masz 1 zajęcia? Darkey - 2008-02-03, 22:12 Shabby zrobił minę jakby rzygał. "Jeez, stinky-fuck, dorky-fuck, shitty-face! Czy ja mówie w wasabi?!" No to przecież kurwa pytam czy laske zgubiłeś, b-boy? Shit, man... - pokręcił głową - Wybałuszasz gałcze jakbyś geeka zlookał. Lothrien - 2008-02-03, 22:17 - Jestem cool, wiesz co się dzieje jak przestaje- wyciągnęła wreszcie z kieszeni zapalniczkę i odpaliła papierosa. -Don't bother!- zaciągnęła się - Wiesz, że sama o siebie zadbam. Chyba angielski, ale gdzie i z kim to nie mam pojęcia. Mykaj skarbie do swoich zajęć.- Ricky wiedziała, że Ell wie co mówi. Co jak co, ale potrafiła o siebie zadbać. Caylith - 2008-02-03, 22:24 Popatrzyła ze zgrozą na fajkę. - Dalej dymisz? Tu raczej nie wolno. Schowaj to świństwo i oszczędź sobie na po zajęciach. Dla mnie jedną też - bez dyskusji zabrała jej cygara. - Angielski ? Pewnie z MacLeodem. Fajny koleś. To tam...ale czekaj...muszę coś załatwić..podejdź ze mną dla kurażu. I ruszyła w stronę dwóch kolesi najwyraźniej kłócących sie o coś z absolutnym spokojem na twarzy. - Pozwolicie, że przerwę tą niezwykle poważna konwersację, ale czy któryś z was chłopaki mógłby mi dać znać o której jest ta impreza u O'Neila i gdzie ona ma miejsce? - uśmiechnęła sie lekko. Lothrien - 2008-02-03, 22:31 Skrzywiła się tylko, ale musiała przyznać rację koleżance. Wyrzuciła peta do jednego z koszy, gasząc go wcześniej. Elly widziała, że koleżanka zawsze była szalona, ale to osiągało już szczyty absurdu. Absurd- to co Elizabeth lubiła najbardziej. Ruszyła za koleżanką potrącając mijających ją ludzi swoim kaskiem. Darkey - 2008-02-03, 22:33 Murzyn odwrócił się powoli w stronę zaczepiającej ich gothki. Uniósł wielgachną rękę do skroni. Uśmiechnął się paskudnie. Hey Marky-boy. Wampirzyca pyta o Twojego rave'a. - obejrzał ją od stóp do głów - Nice vines, dark-deadly sweetheart. Nevi - 2008-02-03, 22:37 Marc spojrzał na dwie dziewczyny i uprzejmie, jednak z cynicznym uśmiechem, zdjął przed nimi cylinder, lekko skłaniając głowę. Ricky, tak? - zwrócił się do gothki. Parker wspominał o Tobie. - tu Jeanx pozwolił sobie na chwilę wesołego uśmiechu. - Impreza zaczyna się o dwudziestej. - Marc podał dokładny adres swojej rezydencji, a raczej kompleksu rezydencji. Caylith - 2008-02-03, 22:38 Uśmiechnęła sie paskudnie. - Bro... to jest komplement...dzięki za docenienie mojej krwiopijczości ale nadal nie wiem gdzie ta impreza. Będzie tam tyle młodych ciał z żyłami pełnymi krwi... a głód przyciska... - powiedziała z humorem. Potem przeniosła spojrzenie na drugiego kolesia. - Ha to już na ty jesteśmy? Tak Ricky.. widzę, że brać już mnie zna... nie wiem czy z tego powodu sie cieszyć czy płakać... - dodała - Będę - uśmiechnęła się - przygotujcie jak nie kielichy krwi to chociaż Krwawą Mary. Po czym odwróciła się i wróciła do Elle z lekkim uśmiechem na twarzy. - Mission accomplish Lothrien - 2008-02-03, 22:46 - Congratulations.- odparła nad wyraz poważnie. Podczas całej tej sceny dziewczyna nie powiedziała ani słowa. Musiała jednak powstrzymać się od śmiechu, kiedy chłopak się im ukłonił. Odkłoniła się nadzwyczaj dwornie. - Pozostaje mi życzyć udanej imprezy sweety.- cmoknęła Ricky w policzek. Nevi - 2008-02-03, 22:54 Marc grał błazna dalej i po raz kolejny im się delikatnie ukłonił. A Twoja koleżanka nie miałaby ochoty wpaść razem z Tobą? Zawsze lepiej mieć ze sobą kogoś znajomego. - uśmiechnął się do nich Marc, nadal lekko cynicznie, ale już z większą wesołością. Caylith - 2008-02-03, 22:56 Trąciła Elle w bok. - Słyszysz? Gentelman zaprasza cię na imprezę. - zaśmiała się - What say you? Darkey - 2008-02-03, 22:56 Shabby odwrócił się do O'Neala. ...ale zębów chyba nie ma. - spojrzał jeszcze raz na dziewczyny - Bloody girl, pokażesz swoje kiełki? - uśmiechnął się diabolicznie. Awfuck, dude. To mnie kurwa przeraża. Miała być bananowa młodzież, rajskie laski, kucie, walenie, jaranie i ssanie, a zamiast tego trafiam kurwa na strażniczke ciemności. Jeez. Ain't dat some shit! Outragy, man. - przewrócił swoimi wielkimi, murzyńskimi oczami. Caylith - 2008-02-03, 23:01 Zmrużyła oczy. - Twoja krew za bardzo trąci trawą bym chciała ją pić. Więc kłów ci nie pokażę. Zarezerwuję je dla reszty towarzystwa na imprezie Arsena Lupin - kiwnęła głowa w stronę O'Neila. Po chwili pomyślała jednak przez moment. - No chyba, że bardzo się wstawię... Lothrien - 2008-02-03, 23:05 Popatrzyła na Marc'a. Zamrugała żywo. Przez chwilę nawet chciała go prosić, żeby powtórzył, ale uznała, że mógłby zmądrzeć. - When gentleman is asking, laydy never says no...- powiedziała ciągle zaskoczona. Darkey - 2008-02-03, 23:06 Ryknął basowym śmiechem: U, pchełka kąsa. I luv it! - Shabby patrzył na dziewczyne z sardonicznym uśmieszkiem. W oczach błyskały złośliwe iskierki, ale teraz widniało na jego twarzy też coś na kształt zainteresowania - O'Neal, słodziutka wampirzyca gardzi zielskiem. Caylith - 2008-02-03, 23:08 - Niceone... Elle na litość boską Macleod nas ukatrupi! See ya guys. I strzeliwszy jeden ze swych niesfornych uśmiechów chlopakom, którym ponad wszelką wątpliwość udowodniła, że nie ma kłów, zaciągnęła koleżankę na zajęcia. KapitanOwsianka - 2008-02-04, 11:02 Marc i Shabby: Korytarze szkoły powoli pustoszały, obok dwóch byków przeszły Alice i Holly, ta pierwsza, ubrana w dżinsy rurki, świetnie podkreślające ładne i szczupłe biodra, oraz niebieski top bez pleców i z dużym dekoltem, który odsłaniał dolną partię brzucha uśmiechnęła się do Marca Nice hat... Wpadniemy do Ciebie na imprezę. powiedziała na moment się zatrzymując. Holly zmierzyła wzrokiem murzyna. Ubrana była w jakąś biało-błękitną koszulkę z falbankami i białą plisowaną spódniczkę do kolan. Na stopach miała japonki. Cześć byku... powiedziała dotykając srebrnego krzyża na piersi. Jesteś groźny? Erica i Elizabeth: Kiedy obie dziewczyny odchodziły od Marca i wielgachnego Murzyna czuły na sobie spojrzenie innych ludzi. Spojrzenie, które najpewniej było pełne niesmaku, czy innego, wysublimowanego uczucia, którym mogła je darzyć złota dzieciarnia Newport. Jakiś chłopak wskoczył na plecy swojego kolegi i z krzykiem Galopuj rączy Bucefale! przegalopował na nim koło dziewczyn, co wywołało ogólną wesołość. Widać już kojarzono Ericę z wczorajszym zajściem. Na szczęście sala była całkiem blisko. Caylith - 2008-02-04, 11:27 Zareagowała dokładnie jak chciała - olała całe zajście, chociaż... jeśli jest to możliwe błyskawicznie podstawiła nogę Bucefałowi i jego dominującemu koledze po czym z kamienną twarzą zniknęła za drzwiami sali. Lothrien - 2008-02-04, 11:36 Ell przyglądła się temu z duża dozą dystansu. Nie miała pojęcia co się tak właściwie dzieje, ale znała Erice już od dawna i wiedziała do czego jest zdolna. - Widzę, że już się tu zadomowiłaś.- uśmiechnęła się kwaśno. -i hope it...- rzuciła jeszcze spojrzeniem dookoła. -...it doesn't change you shrew... KapitanOwsianka - 2008-02-04, 11:59 Post Caylith został przeniesiony do Sali Angielskiej. Gabi. - 2008-02-04, 16:12 Weszła do szkoły, idąc rozglądała się za swoją szafką, zauważyła Marca i Shabby'ego-Witam przystojniaków-uśmiechnęła się do nich słodko i spojrzała na dziewczynę-Hej-zwróciła się do niej i znowu spojrzała na chłopaków. Nevi - 2008-02-04, 16:29 Marc najpierw strzelił oszałamiającym uśmiechem w stronę Holly i Alice, grzecznie zdejmując przed nimi cylinder i uśmiechając się dwuznacznie. Jasne, drogie panie. Start o dwudziestej. - powiedział Marc, rzucając okiem na podchodzącą Gabrielle. Co tam, Gabrielle? I gdzie się podziewa nieodłączny Chillman? - chłopak przeniósł swoją uwagę na dziewczynę Chillmana, uśmiechając się z wesołymi błyskami w oczach. Darkey - 2008-02-04, 17:42 Shabby wyszczerzył zęby i pochylił się do Holly patrząc jej głęboko w oczy. Mógłbym odgryźć Ci główkę, kitty. - wyszeptał złowrogo - Gdyby nie była taka śliczna. - zaśmiał się. Gabi. - 2008-02-04, 18:25 -Wszystko ok, a u ciebie?-uśmiechała się cały czas-No, nie wiem, ale napewno zaraz tu bedzie-spojrzała katem oka na Shabyy'ego. Nevi - 2008-02-04, 18:53 Marc wykonał lekceważący ruch ręką, jakby chciał powiedzieć, że to co u niego słychać nie warte jest wzmianki. Po sekundzie jednak odrzekł rozbawionym tonem: Wiesz, impreza, obowiązki, mój cudowny cylinder. - tu zrobił efekciarską pauzę i ukłonił jej się, zdejmując swoje nakrycie głowy. Nachylił się nieco w stronę Gabrielle, tak by tylko ona go usłyszała i powiedział: Shabby już ma branie, a to dopiero drugi dzień. - po czym wyprostował się i wyszczerzył do niej zęby. KapitanOwsianka - 2008-02-04, 19:32 To może się przekonamy jak bardzo... wyszeptała przyciągając Shabbego za kurtkę Na imprezie. puściła do niego oko i ruszyła kręcąc zgrabnym tyłkiem w kierunku jednej z sal. Alice uśmiechała się rozbawiona. Pocałowała Marca w policzek na pożegnanie i pobiegła za przyjaciółką. Nevi - 2008-02-04, 19:34 Marc uśmiechnął się znowu dwuznacznie i palnął się w czoło, co spowodowało, że cylinder mu się przekrzywił nieznacznie. Chłopak szybko go poprawił i klepnął Shabby'ego w ramię. Zobaczymy się na imprezie! Muszę coś załatwić! - i już go nie było. Z odbijającą się od biodra torbą, pobiegł korytarzem. Sala angielskiego Darkey - 2008-02-04, 19:41 Mhm. - mruknął Shabby patrząc bezwstydnie na oddalający się tyłek Holly - Fuck, man. I'ma eat some horny chick tonight. Pick it up! - mrugnął do O'Neala i ruszył do swojej klasy. Nevi - 2008-02-04, 20:09 Marc wyszedł spokojnie z klasy angielskiego i puścił się biegiem na swoje lekcje. Gdzie się, do cholery, podziewał Parker?, Jeanx myślał gorączkowo, mijając kolejne sale. Wreszcie znalazł swoją, tam gdzie miał zajęcia, i zniknął w jej środku. Gabi. - 2008-02-04, 20:27 Wreście znalazła swoją szafkę, schowała niepotrzebne rzeczy i wzięła jakieś ksiąski i notatki, poszła na lekcje. KapitanOwsianka - 2008-02-04, 20:28 Przeniesienie akcji Caylith - 2008-02-17, 11:33 Wyszła z Green Roomu i omijając ludzi lecących na zajęcia spokojnie podeszła do swojej szafki gdzie wrzuciła z hukiem znienawidzony podręcznik do chemii i zaczęła szukać w bajzlu jaki miała w szafce książek potrzebnych na angielski. KapitanOwsianka - 2008-02-17, 11:36 Max z hukiem oparł się koło jej szafki. Cześć mała, często tu zaglądasz? zapytał udając porywcza z podrzędnego baru, no i oczywiście na twarzy jego kwitł ten szelmowski uśmiech. Po chwili jednak trochę spoważniał Słuchaj, Erica... Może wpadłabyś dzisiaj do mnie? Mam wolną chatę. Zjemy coś, pogadamy? hmmm? Caylith - 2008-02-17, 11:45 Wyjrzała zza szafki z obiema brwiami podjeżdżającymi do góry. - Mała? Czy ja ci wyglądam na karlicę ze swoim 175? - zaśmiała się nie łapiąc się na tekst podrywacza z podrzędnego baru. Wyciągnęła jedną książkę i by zastanowić się nad pytaniem dała mu ją. - Here... hold it a minute... - i włożyła obie ręce do szafki skąd dobiegły ogłuszające łomoty. KapitanOwsianka - 2008-02-17, 11:50 Max z doświadczenia wiedział, że nie powinno się zaglądać do szafki dziewczyn, podobnie jak do torebek. Można tylko najeść się strachu. Oparł się więc plecami o szafki obok i trzymał spokojnie książkę czekając na odpowiedź. Jeśli jesteś już zajęta, to nie ma problemu... powiedział by zachować, choć resztki twarzy. Caylith - 2008-02-17, 11:55 - Aha! Here you are, bitch! - ryknęła nagle i wydarła z szafki drugi podręcznik triumfalnie kładąc go na ten, który trzymał Max, po czym zamknęła szafkę i popatrzyła z zastanowieniem na Parkera. - Nie mam planów... po prostu mnie zaskoczyłeś - uśmiechnęła sie lekko. Po chwili dodała. - Dwa pytania: o której i kto przynosi żarcie. Don't get me wrong ale średnio wierzę, że twoje zdolności kulinarne przekraczają usmażenie jajecznicy - tak jak u innych kolesi. Wzięła od niego książki i zarzuciła na ramie torbę. KapitanOwsianka - 2008-02-17, 11:59 Zrobił minę "wielce dotkniętego" Grillowany ser to moja specjalność. No i znam świetną knajpkę z chińszczyzną na wynos. powiedział uśmiechając się szeroko. Może koło siódmej? zaproponował, czując przez moment jak serce wali mu coraz mocniej. Dopiero po chwili uspokoił się, no przecież to była tylko dziewczyna, nie trzeba się jej aż tak bać. Caylith - 2008-02-17, 12:05 Zaśmiała się perfidnie na te jego miny i zapewnienia, że umie coś zrobić w kuchni poza przypaleniem. - Ah... dobrze...zobaczymy... - dorzuciła wybitnie wątpiącym tonem, kierując sie powoli w stronę sali MacLeoda. - Gdzie? I czy masz piwo w lodówce? Ah czekaj.. na krzywy ryj nie przyjdę... czego nie masz? Może przynieść tiramisu? - wyszczerzyła się nagle jakby śmiała się z jakiegoś prywatnego dowcipu. KapitanOwsianka - 2008-02-17, 12:09 Piwo? zapytał zaskoczony, tego się nie spodziewał. Jak chcesz to przynieś piwo... dodał uśmiechając się już w ten swój wystudiowany sposób, który sprawiał, że nogi miękły. Czyli o siódmej. dodał jeszcze dla pewności, zostając w tyle za Ericą, przystanął odprowadzając ją chwilę wzrokiem. Caylith - 2008-02-17, 12:17 Idąc swoim lekkim, płynącym krokiem jaki mają tylko kobiety na obcasach i ubrane w krótkie spódnice, a na dodatek wiedzące, że w tym w czym są ubrane wyglądają zabójczo, nie byłaby sobą gdyby w pewnym momencie nie odwróciła głowy i nie strzeliła szelmowskim uśmiechem przez ramie. - O siódmej, Parker - powiedziała i odwróciwszy głowę z prywatnym uśmiechem na twarzy podążyła korytarzem do sali z angielskiego. (spalam punkt lansu...aż sie prosi tu o refren z EMF - Unbelivable:P) KapitanOwsianka - 2008-02-17, 12:20 Parker uśmiechnął się pod nosem i pokręcił głową. Nie tylko na nim robiła takie wrażenie. Laski z zazdrością patrzyły na zgrabną dziewczynę, faceci wodzili za nią maślanymi oczami patrząc jak w zwolnionym tempie kręci biodrami, a jej włosy falują Przeniesienie akcji Noise - 2008-02-17, 12:47 Na słowa "O siódmej Parker" minął ich Evan. Rzucił im tylko przelotne spojrzenie zachowując przy tym kamienną twarz i poszedł dalej, zatrzymując się przy swojej szafce. Wyciągnął podręczniki ze swojej szafki i poszedł na lekcję angielskiego. Ofelia - 2008-02-17, 14:19 Wreszcie skończyła lekcje. Zatrzymała się pod swoją szafką. Otworzyła ją i wrzuciła do niej niedbale książki, które uprzednio wyjęła z torby. Westchnęła cicho i wolnym krokiem ruszyła w stronę wyjścia. Gdy już opuściła szkołę, udała się na parking, gdzie czekał na nią jej powód do dumy- czarne porsche o niewiarygodnej mocy. Rzuciła torbę na siedzenie pasażera. Następnie wsiadła do samochodu i pojechała gdzieś. Caylith - 2008-03-02, 00:58 Ziewając trochę i otaczając dłońmi wielki kubek z kawą - najprawdopodobniej było to capuccino - Ricky wynurzyła się z green roomu i powlekła przed szkołę, leząc całkiem w stylu Chillmana - leniwie i niechętnie. Znalazła wolną ławkę i usiadła na niej podkulając jedną nogę pod siebie po czym wzięła wielki łyk kawy i starała sie otworzyć jak najszerzej oczy i obudzić się. Była straszliwie niewyspana a fakt poniedziałku i w dodatku rana z oszałamiającą perspektywą zajęć przed nią nie dodawał energii. Rozglądała się dosyć sennie wokół i równie sennie odpowiadając na "hi" od znajomych gdy się trafiały, popijała swoje ratunkowe capuccino. Eithel - 2008-03-02, 11:53 Ferrari o bardzo charakterystycznym, bo różowym, kolorze wtoczyło się na szkolny parking. Z gracją wysiadła z niego Lindsay, po czym zgrabnym ruchem przeczesała swoje blond włosy. Uważnie przejrzała się w szybie samochodu, krytycznym wzrokiem doszukując się jakichkolwiek niedoskonałości w swoim wyglądzie. Strzepnęła niewidzialny pyłek i z zadowolonym uśmiechem ruszyła w kierunku szkoły. Było wcześnie, a nawet bardzo wcześnie. Rzadko pojawiała się na pierwszych godzinach zajęć, ale tym razem ojciec postanowił jej przypilnować. Co również zdarzało się dość rzadko. Znalazła sobie wolną ławkę i zajęła się obserwowaniem zaspanych ludzi krążących niedaleko wejścia do szkoły. Ofelia - 2008-03-02, 11:57 Zostawiła swój samochód na parkingu i ruszyła w stronę szkoły. Cały czas się uśmiechała, mimo tego, że właśnie tydzień się zaczął i czekało ją pięć dni nauki. Jakoś się tym nie martwiła. Po drodze zauważyła siedzącą na ławce, zaspaną Ericę. Podeszła do niej z jeszcze szerszym uśmiechem. Usiadła obok niej. -Hej laska- przywitała ją radośnie.-Jak leci? Caylith - 2008-03-02, 12:45 - Heeey Vann... - rzuciła wybitnie rozlazłym i zaspanym głosem po czym napiła się kawy. Przesunęła okulary na czubek głowy - Jak leci? Jak krew z nosa... Gooood - jęknęła i ziewnęła przysłaniając usta ręką - Jestem strasznie śpiąca - pociągnęła kolejny łyk kawy po czym nieco przytomniej spojrzała na koleżankę krytycznym spojrzeniem szukając potencjalnych resztek w wyglądzie po piątkowych cyrkach. Których po weekendzie być nie powinno. - A jak ty się czujesz? Everything's allright? Ofelia - 2008-03-02, 13:08 -Dobrze, wszytko w porządku.- powiedziała z promiennym uśmiechem. -Wyspałam się, już zapomniałam jak to jest. A ty co taka śpiąca? Jeszcze po... sobocie? Tak jakby trochę się skrzywiła, bo sobota... no cóż, nie była najlepszym dniem w jej życiu. Ale zaraz znowu zaczęła się uśmiechać. Caylith - 2008-03-02, 13:15 - Nie, mała - zaśmiała się - dla mnie to nie pierwszyzna pójść na imprezę pełną wrażeń, która się skończyła w środku nocy a potem przegadać resztę czasu aż do rana - ciepły błysk pojawił sie w jej oczach na moment. Odstawiła kubek i przeciągnęła się wyciągając ręce na obie strony. - Po prostu kiepsko spałam dwie ostatnie noce. Too much thinking. -ponownie napiła sie kawy parząc sobie usta. -Żeby chociaż to dało jakiś skutek.. ciągle dochodziłam do tego samego wniosku - mruknęła. - And so I am sleepy - zaśmiała się na koniec. Ofelia - 2008-03-02, 13:21 -A ta sobotnia noc, to moja wina, przepraszam, że zepsułam wam zabawę. Boże, jaka ja jestem naiwna...- powiedziała i spuściła wzrok. -I jeszcze raz dziękuje, no bo gdyby nie ty...- nie dokończyła, ale Erica pewnie i tak wiedziała o co chodzi. Vann po chwili uśmiechnęła się lekko, ciepło i serdecznie. Caylith - 2008-03-02, 13:27 - Girl, let it go... - poprosiła - to nie było coś czego ty byś nie zrobiła dla mnie w odwrotnej sytuacji. Zresztą gdyby nie to, że zachciało sie nam iść na imprezę a potem MNIE dosiadać do tych... tych... - machnęła ręką darując sobie parę krwistych epitetów. - I wcale nie byłaś naiwna... po prostu miałyśmy pecha. Oparła się o oparcie ławki i ponownie łyknęła kawy. Ofelia - 2008-03-02, 13:37 -Może i tak... Ale i tak podziękowania Ci się należą-powiedziała tylko, nie ciągnąc dalej tematu soboty. Założyła okulary i wystawiła twarz do słońca, które jeszcze nie grzało zbyt mocno. Powtarzała sobie w myślach materiał z chemii. Nie lubiła tego przedmiotu, ale ambicje nie pozwalały jej na kiepską z niego ocenę. KapitanOwsianka - 2008-03-02, 13:39 Korytarze szkoły powoli napełniały się uczniami, podobnie parking zapełniał się samochodami, większość była wybitnie niezadowolona z tego, że w poniedziałek musiała przyjść do szkoły, ale byli też zadowoleni z tego faktu ludzie. Linds szybko dopadły jej dwie psiapsióły zalewając ją falą pytań na temat tego jaki Nathan był w łóżku, co robili i w jakich pozycjach. Jakaś dziewczyna, ubrana całkiem na czarno i nawet podobnie do Erici umalowana przeszła koło Vanessy i Ricky uśmiechając się szeroko. Hi girls... rzuciła i szybko zniknęła, żeby nie narazić się na ewentualne uwagi. Erica była do tej pory przekonana, że gothów w szkole nie jest tak dużo, no i na pewno by takich znała, a tą widziała pierwszy raz w życiu. Caylith - 2008-03-02, 13:42 - Nie tylko mnie - dodała cicho. - Gdyby się nie pojawił... Chryste... nie chcę nawet myśleć... a tak właściwie to ciekawe gdzie Max sie kręci teraz - mruknęła do siebie i odruchowo odpowiedziała na kolejne pozdrowienie podnosząc oczy na pozdrawiającą osobę. - Oh hi... - popatrzyła ze zdziwieniem, po czym pokręciła głową. - Słowo daje cuda się jednak zdarzają. Goci Harbor High podnoszą głowy - zaśmiała się po czym z zaciekawieniem zaczęła szukać wśród tłumu więcej takich osób oraz znajomych twarzy. Noise - 2008-03-02, 13:54 Głośny bulgot widlastej ósemki rozległ się na długo przed tym, nim na parkingu przed szkołą pojawił się Evan za kierownicą swojego Forda GTX1. Postawił samochód na wolnym miejscu, zamknął je i powolnym krokiem, nie spiesząc się, ruszył w stronę szkoły. Uśmiech nie schodził z jego twarzy ani na moment. Widząc Vann i Ericę usiadł koło nich i zagadnął wesoło: - Co tam? Wyglądacie jakby was ktoś przepuścił przez maszynkę do mięsa. - wyszczerzył się szeroko. Pokrewne wątki
Konoha High School Nadużycie zaufania na wielką skalę. Wydawnictwo Solaris SAMOCHODY :) Nowy odcinek - komentarze Dom Stauntonów Episode Characters Nasze płyty Co teraz czytacie? beskidzka droga integracyjna Na kogo zagłosujesz ?? Kamienne Miasto Unia Europejska - faszyzm w natarciu Wydawnictwa piłka nożna Zbieranina wypowiedzi z grup dyskusyjnych - Start Linki, |